background

Aktualności

W pogoni za trendem – felieton Małgorzaty Szczepańskiej

Opublikowano: 13.01.2021,7:00

Zdumiewa mnie bezustanne i namiętne pytanie w każdej dziedzinie naszego życia o panujące w nich trendy. Zdumiewa to, że w świecie, w którym z jednej strony na każdym kroku podkreślamy swoją wyjątkowość i niezależność, z drugiej tak mocno dążymy do narzucenia sobie lub innym konkretnego kierunku: ubierania się, urządzania wnętrz, makijażu. Widzę tu pewien konflikt. Często zastanawiam się, czy paradoksalnie ta potrzeba konkretnego jedynie słusznie panującego trendu nie jest spowodowana naszym brakiem pewności siebie, strachem przed oceną, odpowiedzialnością za inny niż większość wybór. Proszę nie zrozumieć mnie źle, nie znaczy to, że neguję istnienie trendów, zawsze są jakieś przesłanki i takie czy inne tendencje. Po prostu chciałabym, byśmy bardziej świadomie interpretowali zachodzące w świecie tendencje. A trendy? Zazwyczaj tworzy je popyt. Coś zostaje wykreowane, staje się elementem pożądania większej grupy osób i staje się trendem. Zauważcie, że największe osobowości mody czy designu od lat pozostają wierne sobie, są rozpoznawalne, dzięki konsekwencji i charakterystycznym rysom swoich produktów, kreacji. Oczywiście, że w zależności od sezonu ich projekty ulegają pewnym modyfikacjom, jest to naturalną koleją rozwoju, doświadczenia, zmieniającej się rzeczywistości, technologii, ale nawet wówczas nie mamy trudności z rozpoznaniem wyrobów, kolekcji tej czy innej osobowości mody czy designu. Trend to ich indywidualny i rozpoznawalny styl, ulegający metamorfozom, ale zawsze z charakterystycznymi cechami tzw. projektowym podpisem. Bo jak to mówią, trendy się zmieniają, styl pozostaje. Bezwiedna pogoń za trendem sprawia, że często mieszkamy, ubieramy się nie tylko niezgodnie z naszymi potrzebami, ale też świadomie decydujemy się na życie według obcych nam zasad, narażamy świat na nadkonsumpcję, a siebie na zanik kreatywności.
Kocham modę, piękne wnętrza, uwielbiam wiedzieć „co piszczy w trawie” w każdej z tych dziedzin, ale tak jak w modzie i makijażu, tendencje zmieniają się z sezonu na sezon, a nawet częściej, tak we wnętrzach nie są już one tak oczywiste i jednoznaczne. Pomijam tu fakt, że ślepe podążanie za modą we wnętrzach może nas drogo kosztować zarówno w przenośni, jak i dosłownie. Każdy, kto śledzi moje wypowiedzi i moją działalność, wie, że zawsze będzie mi bliższy styl niż trend, zarówno w sposobie aranżacji przestrzeni domu, jak i ubrania, fryzury, makijażu.
Zawsze podkreślam: styl, wnętrza to też Ty, powinien być spójny z Tobą, dawać jasny komunikat otoczeniu. I nie chodzi mi o niezmienność, brak luzu czy konserwatyzm, brrr… nic bardziej błędnego. Pamiętajmy, kluczem do własnego stylu jest świadomość siebie, swoich mocnych i słabych stron. To daje nam podstawy do wszelkich zmian, jakie możemy wprowadzić pod wpływem tzw. trendów (które mają być dla nas zabawą, drogowskazem). Trend przemija – Styl pozostaje. Bądźmy stylowi, miejmy klasę, nie zawsze trzeba być trendi.

(powrót >)